| Urząd marszałkowski promuje region |
|
|
|
|
Ruszyła finansowana przez urząd marszałkowski kampania promocyjna województwa śląskiego pod hasłem: "Śląskie. Pozytywna energia". Przy drogach można zauważyć już billboardy przedstawiające siedem miast, które mają być wizytówką tej części Polski.
Na kampanię nie szczędzono grosza. Przygotowano 200 billboardów, 160 reklam świetlnych, 25 plakatów do autobusów. Wykupiono reklamy w internecie, prasie i radiu. Sponsorowano prognozy pogody w telewizji i rozdawano naklejki na stacjach benzynowych. Lekka i dowcipna kampania miała przekonać samych mieszkańców do miejsca, w którym żyją. Zjednoczyć ich i sprawić, by utożsamiali się ze Śląskim. Zamiast tego podzieliła miasta na lepsze i gorsze. - Dlaczego na reklamach jest na przykład Będzin lub Zabrze, a nie Racibórz? - pytają mieszkańcy i władze jednego z najstarszych miast Polski, które akurat w tym roku obchodzi jubileusz 900-lecia swojego istnienia. - Bo nazwa miasta się nie rymowała - odpowiadają w Urzędzie Marszałkowskimw Katowicach. - To kolejny dowód na to, że w Katowicach nie traktuje się poważnie Raciborza. Gdybyśmy należeli do Opolskiego byłoby inaczej - komentuje Grzegorz Urbas, radny z Raciborza. Oburzenia nie kryje również prezydent Mirosław Lenk. - Nie rozumiem jak mogliśmy zostać pominięci. Racibórz jest najstarszym miastem Śląska. To wrota Bramy Morawskiej i siedziba Piastów! - przypomina historię Lenk. Okazuje się, że rym był jedynym kryterium przy wyborze miast-wizytówek województwa śląskiego. - Agencja z Krakowa, która wykonała projekt, kierowała się wyłącznie tym, czy w nazwę miejscowości można wpleść jakiś humorystyczny slogan. Stąd "Śląskie Będzin Dobrze" - tłumaczy Aleksandra Marzyńska, rzecznik prasowy marszałka. Idąc tym tropem, można zobaczyć billboardy z hasłami "Śląskie grube Rybnik" lub "Śląskie Cieszyn się bardzo". Poza tym bije u nas "Śląskie źródło Wisły" i można uśmiać się opowiadając "Śląskie najciekawsze wice". Gdyby ktoś się nie zorientował w ostatnim przypadku chodzi o Katowice. Nie wszyscy też potrafią rozszyfrować hasło: "Śląskie Zabrze wygrywa". Dlatego na wszelki wypadek w urzędzie marszałkowskim podpowiadają, że chodzi o słowo "zawsze", a nie drużynę z tego miasta. - Nie daliśmy agencji listy miejscowości. Jedynym naszym wymogiem było to, by zaprezentować miasta z wszystkich czterech subregionów - mówi Aleksandra Marzyńska. Kosztującą prawie 900 tysięcy złotych pozytywną kampanię marszałka przyjęto negatywnie w wielu miastach województwa. Pieklą się Tychy, dla których nie znaleziono rymu. - Mamy swoje browary i piramidę, która kojarzy się z energią. O to chodziło przecież w kampanii - przypomina Iwona Ciepał, naczelnik wydziału promocji w tyskim magistracie. Narzekają w Bielsku-Białej. - Być może i nasz subregion ma swojego reprezentanta, ale jest to Śląsk Cieszyński. Mogli chociaż wykorzystać Szczyrk - mówi Anna Zgierska, naczelnik wydziału promocji w bielskim magistracie. Tymczasem w agencji Eskadra z Krakowa, która przygotowała kampanię dla urzędu marszałkowskiego tłumaczą, że haseł wymyślono więcej, ale trzeba było coś wybrać. - Ogłosiliśmy nawet konkurs w tej sprawie dla mieszkańców województwa, którzy mogli zaproponować własne hasła. Otrzymaliśmy 160 listów - mówi Piotr Sawiński, dyrektor działu marketingu regionalnego Eskadry. Agencja rozważała, czy na plakatach nie powiesić na przykład również Żor z hasłem: "Śląskie Żory miłości". Wymyślono również grę słów dla Jastrzębia: "Śląskie Jastrzębie odwiedzają Zdrój". - Z przyczyn technicznych musieliśmy się zdecydować na kilka miast. Wygrały najlepsze slogany. Wielkość ani znaczenie miasta dla województwa nie odgrywały zupełnie żadnej roli %07- mówi Sawiński. Agencja przed realizacją kampanii konsultowała wszystkie działania z urzędem marszałkowskim, ale nie uzgadniała sloganów. Kampania nie podoba się nawet tym, którzy zostali w niej ujęci. - To wręcz antyreklama! - mówią częstochowianie o billboar-dach z hasłem "Śląskie skarby Częstochowa". Widok zamkniętej bramy do miasta przed którą stoją tyłem wysoka kobieta i niski młody człowiek w zbyt dużym garniturze wywołuje kontrowersje. Zamknięta brama kłóci się z pragnieniem prezentowania miasta jako miasta otwartego. Dlatego władze na wszelki wypadek na własną rękę inwestują w promocję miasta. Gmina wyda na to 56 tys. zł (14 tysięcy z miejskiego budżetu, resztę z Unii). Co ciekawe urzędnicy wybrali tę samą firmę, która na zlecenie urzędu marszałkowskiego przygotowała kontrowersyjną kampanię. Do ulubionych (21) | Zacytuj | Odsłon: 706
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|